
Generał brygady doktor Roman Abraham urodził się 28 lutego 1891 roku we Lwowie w rodzinie o głębokich korzeniach patriotycznych.
Jego ojciec, Władysław Abraham, był profesorem lwowskiego uniwersytetu i wybitnym znawcą prawa kościelnego. Natomiast matka, Stanisława z domu Reiss, wywodziła się z kresowej szlachty posiadającej majątek w okolicach Białopola na Ukrainie. Od dzieciństwa Roman Abraham wzrastał w atmosferze patriotycznej inteligenckiego domu, letnie wakacje najczęściej spędzając w rodzinnym majątku matki – we wspomnianym Białopolu. Tam, wśród stepów i pamiątek wielkiej przeszłości Rzeczypospolitej kształtował się jego niepokorny charakter romantyka i kawalerzysty.


Nauki początkowo pobierał w słynącym z surowej dyscypliny i wysokiego poziomu nauczania – Gimnazjum Jezuitów w Bąkowicach koło Chyrowa. Ukończył je z odznaczeniem, po czym zapisał się na wydział prawa filozofii Uniwersytetu Lwowskiego, gdzie uzyskał stopień doktora praw i umiejętności politycznych. Jeszcze w latach studenckich włączył się w nurt działalności społecznej i narodowej, udzielając się między innymi w „Drużynach Bartoszowych” i organizacji „ZET”. Przed wybuchem I wojny światowej zdążył ukończyć lwowską Akademię Ekonomiczną.

Kiedy rozgorzała wojenna zawierucha, został powołany do armii austriackiej, w której otrzymał awans na stopień porucznika. We wrześniu 1918 roku znalazł się w rodzinnym Lwowie, gdzie wstąpił do tajnej, niepodległościowej organizacji „Polskiej Kadry Wojskowej”, politycznie powiązanej z ruchem wszechpolskim. Po ukraińskiej prowokacji, 1 listopada 1918 roku we Lwowie rozgorzały walki polsko-ukraińskie, kiedy Lwowianie powstali w obronie historycznych praw Rzeczypospolitej do tego miasta. Porucznik Roman Abraham stanął na czele jednego z ochotniczych oddziałów „Lwowskich Orląt”. Trzeba dodać, że najmłodszy jego żołnierz miał niespełna trzynaście lat. Roman Abraham okrył się się w tych walkach sławą odważnego i charyzmatycznego dowódcy, o którym w tamtych czasach pisano wiersze i śpiewano piosenki. Jego oddziałowi przypadło bronić szczególnie ważnych punktów polskiego oporu przed wojskami ukraińskimi, między innymi sławnej „Góry Stracenia”. Kiedy nadeszła odsiecz i Lwów przeszedł w polskie ręce, Romanowi Abrahamowi przypadł zaszczyt zastąpienia ukraińskiej flagi biało – czerwoną na wieży lwowskiego ratusza. Było to 22 listopada 1918 roku.
Za zasługi bojowe, otoczony aurą waleczności i bohaterstwa, otrzymał awans na rotmistrza (rotmistrz, to kawaleryjski odpowiednik kapitana). Od stycznia 1919 roku dowodził samodzielnym batalionem, następnie pułkiem w składzie Grupy Operacyjnej Władysława Sikorskiego. Kiedy z całą mocą wybuchły walki polsko – bolszewickie, które przerodziły się w wojnę z Sowietami, Roman Abraham objął dowództwo grupy pościgowej w ramach Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej. Za wybitne zasługi w wojnie w 1920 roku otrzymał Order Virtuti Militari i czterokrotnie został odznaczony Krzyżem Walecznych. Od grudnia 1920 do listopada 1921 roku pełnił służbę jako oficer do specjalnych zleceń generała Władysława Sikorskiego i został oddelegowany na Górny Śląsk (pod przybranym nazwiskiem Wydera), gdzie był pełnomocnikiem przy komisarzu plebiscytowym – Wojciechu Korfantym. Wtajemniczony w plan operacyjny III Powstania Śląskiego i w czasie jego trwania, wykonywał zadania oficera łącznikowego pomiędzy Ministerstwem Spraw Wojskowych i Sztabem Generalnym Wojska Polskiego, a Naczelną Komendą Wojsk Powstańczych. Od grudnia 1921 do grudnia 1922 roku przebywał na kursie w Wojennej Szkole Sztabu Generalnego (późniejszej Wyższej Szkole Wojskowej), gdzie najpierw był asystentem, a następnie, po trzech latach, został wykładowcą taktyki ogólnej.

W grudniu 1927 dostał nominację na stanowisko dowódcy 26 Pułku Ułanów w Baranowiczach i awansował do stopnia pułkownika dyplomowanego (1 stycznia 1928). Od marca 1929 roku do listopada 1932 roku dowodził brygadą Kawalerii „Toruń” i po kolejnym kursie w Wyższej Szkole Wojskowej, który odbywał od listopada 1932 do sierpnia 1933 roku, otrzymał dowództwo brygady Kawalerii „Bydgoszcz”. Brygadą tą dowodził do kwietnia 1937 roku. Wtedy też dostał pod swoją komendę Wielkopolską Brygadę Kawalerii, a nieco później – 19 marca 1938 roku – awans na stopień generała brygady. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej wziął udział w operacji zajmowania przez Wojsko Polskie spornego terytorium – Zaolzia.

Kiedy nadszedł 1 września 1939 roku, dowodząc Wielkopolską Brygadą Kawalerii wchodzącą w skład Armii „Poznań”, wziął udział w kampanii wrześniowej. Oddziały dowodzone przez generała okryły się chwalą w sławnej bitwie nad Bzurą. 9 września żołnierze Abrahama wykonali, uwieńczone powodzeniem, uderzenie na miejscowości Sobota i Walewice. 13 września toczyli zacięte boje o Brochów i Dębowe Górki. Od 15 września wykrwawione oddziały przeformowano w Grupę Operacyjną Kawalerii „Abraham”, która dowodzona przez generała – osłaniała wycofujące się do Warszawy polskie oddziały. Podczas przedzierania się do stolicy Roman Abraham został ranny, co nie przeszkodziło mu wziąć czynnego udziału w obronie Warszawy. 23 września został mianowany dowódcą Zbiorczej Brygady Kawalerii, lecz już następnego dnia został ciężko ranny. Trafił do szpitala, gdzie po kapitulacji stolicy, aresztowało go Gestapo. Początkowo był osadzony w warszawskiej siedzibie Gestapo na Alei Szucha, następnie przewieziono go do Poznania – do owianych złą sławą fortów Cytadeli. Za wymyślone zarzuty rzekomych zbrodni na niemieckiej ludności cywilnej groziła mu śmierć. Od tragicznego losu wybawiła go nieoczekiwanie, przypadkowa inspekcja kazamatów, przeprowadzona przez oficerów Wehrmachtu (niemieckich sił zbrojnych). Owo zrządzenie losu sprawiło, że generała przeniesiono do oficerskiego obozu jenieckiego. Przenoszony z jednego oflagu do drugiego, przyzwyczajony do prowadzenia czynnego życia, bardzo źle znosił niewolę. Parokrotnie, niestety bezskutecznie, próbował uciekać. Wyzwolenie nastąpiło 30 kwietnia 1945 roku, kiedy amerykańscy żołnierze oswobodzili obóz jeniecki Murnau VII A, w którym wtedy przebywał.
W październiku 1945 roku powrócił do kraju, nie bacząc na zagrożenia płynące z faktu umacniania się w Polsce komunistycznej dyktatury, ze świadomością podjętego ryzyka. Poczucie obowiązku wobec Ojczyzny było silniejsze. Nowe władze w Warszawie odmówiły przyjęcia go w szeregi polskiego wojska i ostatecznie otrzymał stanowisko Pełnomocnika Rządu do Spraw Repatriacji. Po likwidacji Urzędu pracował jeszcze w Ministerstwie Administracji Publicznej. W coraz trudniejszej atmosferze politycznej ówczesnej Polski, jawnego komunistycznego terroru, postępującej sowietyzacji Polski – sam poddany szykanom i narażony na aresztowanie – przeszedł na wymuszoną emeryturę w 1950 roku. Jego postawa w okrutnych, stalinowskich czasach, jak i w całym powojennym życiu, budzi głęboki szacunek i uznanie. W ponurych „bierutowskich” latach odważnie stawał w obronie niesłusznie prześladowanych byłych podkomendnych – nie bacząc na to, że sam mógł się łatwo stać ofiarą brutalnych represji. Pod koniec 1956 roku włączył się aktywnie w działanie organizacji kombatanckich, wykorzystując oficjalne formy instytucjonalne do walki z zakłamywaniem historii Polski i oczernianiem Żołnierzy Września 1939 roku. Prowadził odważną kampanię w obronie cmentarza Orląt we Lwowie – celowo dewastowanego. Wspierał inicjatywę odbudowy pomnika 15 Pułku Ułanów w Poznaniu. Do ostatnich swoich dni był aktywny, mimo podeszłego już wieku.

Generał Roman Abraham zmarł w Warszawie 26 sierpnia 1976 roku. Zgodnie ze swoją wolą został pochowany dnia 1 września 1976 roku u boku swojej matki, na cmentarzu farnym we Wrześni. Uroczystości żałobne, w których uczestniczył ówczesny Prymas Tysiąclecia, ksiądz kardynał Stefan Wyszyński stały się wielką manifestacją patriotyzmu i piękną lekcją historii.

27 października 1984 r. gen. dr Roman Abraham został patronem Zespołu Szkół Rolniczych we Wrześni (obecny Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących). Ceremonia nadania szkole imienia gen. dr. Romana Abrahama posiadała niezwykle podniosłą oprawę. Na cmentarzu przy ulicy Gnieźnieńskiej, przy grobie wielkiego polskiego kawalerzysty, wystawiono wartę honorową złożoną z żołnierzy oraz uczniów. Po złożeniu kwiatów dalsze uroczystości odbyły się na szkolnym stadionie. Wśród zaproszonych gości znalazła się pani Marta Abraham – żona generała oraz jego byli podkomendni z Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Kulminacyjnym momentem doniosłego wydarzenia było odczytanie aktu nadania szkole imienia oraz wręczenie sztandaru.
Dzień urodzin generała (28 lutego) jest tradycyjnie świętem Patrona Szkoły.