gablota

15 stycznia b.r. przypadła pierwsza rocznica śmierci Michała, Witolda Gajdy, wieloletniego nauczyciela historii związanego z naszą szkołą, przyjaciela młodzieży i uznanego w kraju poety, laureata wielu ogólnopolskich konkursów literackich.

Przypomnijmy, że M. W. Gajda podjął pracę zawodową w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w 1986 roku. Zaledwie rok przed śmiercią odszedł na emeryturę, by w pełni poświęcić się pisaniu wierszy. Niestety, nie dane mu było długo cieszyć się twórczą wolnością. Zmarł w niedzielny wieczór 15 stycznia 2017 roku, kiedy w całym kraju puszczane było światełko do nieba, wieńczące coroczną akcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miał 57 lat. Pozostawił po sobie nasze ciepłe wspomnienia i bogaty dorobek poetycki.             W szkole uczczono jego pamięć okolicznościową, autorską audycją zatytułowaną „Poeta – partyzant” oraz gablotą, w której znalazły się utwory i fotografie Michała. Uwolniono również jego poezję. Organizacją dnia obchodów zajęła się mgr Grażyna Beata Augustin.
„(…) mówią, że wczoraj świat też istniał
choć wciąż na nowo się zaczyna.
Tak, świat istniał tysiące lat przed nami i przeżyje nas z pewnością o kolejne tysiące. Zadaniem poety i poezji jest natomiast ocalenie w nim tego, co wartościowe”.
I tą ścieżką podążał Michał Gajda, dostrzegając w otaczającej go rzeczywistości: stary kołek w płocie, pająka który się schował w liściach pelargonii, szczapę drewna o sękatej duszy czy opłatki z chmur pierwszego śniegu. Swoją uwagę poświęcał choremu kundlowi, pijakowi czy temu, kto jeszcze nie umarł, ale żył bez duszy, która, znudzona, od niego odeszła.
(fragm. audycji „Poeta – partyzant”)

Kiedyś
To tylko kropka na krawędzi mapy
Wśród gęstej sieci cieniej linii torów.
W to miejsce, łatwo nie uda się trafić
- pewnie nikomu.

Na deskach podłóg skrzypiących od zimna,
 w zastygłym chłodzie małej poczekalni,
każda noc dłuższa niżli być powinna
a dzień zwyczajny.

Kurz pokrył szyby i po szynach goni
dzień, który zmyka do następnej stacji.
Pająk się schował w liściach pelargonii,
 bo ten już stracił.

Bezludny peron pośród suchych ostów,
Słucha jak szepczą wieczorne pacierze.
Kiedyś go znajdę, jeżeli po prostu,
tylko uwierzę.

gablota 1

 

gablota 2

Początek strony